„Trenerka personalna specjalizująca się w gimnastyce dla kobiet w ciąży i po ciąży, rekompozycji sylwetki, poprawie postawy i mobilności stawów. Pomaga kobietom z całego świata akceptować swoją wyjątkowość, budować silne ciało i pewność siebie, wracać do zdrowia po ciąży. Goal-getter, miłośniczka dobrego jedzenia, wina i podnoszenia ciężarów.

Tak mówi o sobie Ania, która swój dom odnalazła w Londynie i z pasją realizuje swoje marzenia. Wyznacza nowe cele, nie spoczywa na laurach, jest ogromną inspiracją dla wielu kobiet. Zapraszamy do lektury!

Jako dziecko kim myślałaś, że będziesz w przyszłości?

Piosenkarką! Od zawsze śpiewałam i tańczyłam. Każdy playback show w szkole zaliczony, najczęściej solo. Era Spice Girls zrewolucjonizowała moja „dziecięca karierę” i zdeterminowała styl taneczny. Oglądając ich teledyski i koncerty nauczyłam się tańczyć, zapamiętywać choreografie. W końcu zaczęłam tworzyć swoje. Ruch był od zawsze moją dziedziną. Było żeglarstwo, kilka podejść do tenisa, łyżwiarstwo, ale to do tańca zawsze wracałam. W wieku 18 lat zaczęłam zajmować się tym zawodowo jako instruktor tańca, tancerka i choreograf. Zakończyłam ten rozdział w wieku 24 lat. Poczułam, że czas na zmianę.

Czym się aktualnie zajmujesz?

Obecnie pracuję jak Trener Personalny. Specjalizuje się w treningach na zmianę kompozycji sylwetki, poprawę postawy i mobilności stawów, a od niedawna pracuje również z kobietami w ciąży i po porodzie. W planie jest kilka projektów, nad którymi już obecnie działam. Przede wszystkim pragnę pomagać, a jako jednostka jestem ograniczona przez np. czas. Za mało godzin w dobie! Dlatego tworzę platformę umożliwiającą poszerzenie zasięgu współpracy ze mną. To bardzo rozległy i wymagający projekt, dlatego premiera pierwszej odsłony dopiero na Boże Narodzenie. Jak to się mówi, będzie piekło!

Dlaczego Londyn?

Londyn był moją pierwszą zagraniczną destynacją pod kątem rozwoju tanecznego w 2008 roku, gdyż na Stany Zjednoczone nie było mnie wtedy stać. Zorganizowałam ten wyjazd sama od A do Z. To był taki high! Miasto powaliło mnie totalnie! Kolory, energia, tempo, ludzie, możliwości. Pamiętam, że jednego wieczoru siedziałam na ławce przy Trafalgar Square, zapatrzona w TO miasto i pomyślałam „Kiedyś to będzie mój dom”. 9 lat później zawitałam tutaj z walizką pełną ambicji i marzeń.

Planu B nie spakowałam. Okazał się zbędny.

trener personalny

Skąd czerpiesz inspirację do działań?

Wszystkie dotychczasowe doświadczenia zbudowały we mnie mocną wizję tego jak na pewno NIE chce żyć. Nie chce chodzić do pracy, która mnie frustruje. Nie chcę spędzać czasu z ludźmi, którzy narzekają i ciągną w dół. Nie chcę budzić się codziennie wierząc, że poznam Księcia z Bajki, i tak właśnie na lepsze zmieni się moje życie. Wizja tego jak chcę aby wyglądało moje życie za 5-10 lat tworzy się teraz, na bieżąco każdego dnia. Zostawiając życie w Polsce postanowiłam zostać swoim własnym Księciem. Obecnie jestem tu, gdzie chciałam być. Było cholernie ciężko, ale nie żałuję niczego. Dostałam wiele dobrego od świata przez ten czas. Inspiracją są dla mnie ludzie, którymi się otaczam i moje własne pragnienia. Mam bardzo silną intuicję, której wciąż się uczę, ale do tej pory okazała się najlepsza doradczynią, zaraz po Mamie. Wygrana moich podopiecznych to moja wygrana. Ich zdrowie, szczęście, lepsze samopoczucie, akceptacja własnego ciała i słabości, poprawa jakości życia to znak, że jestem w dobrym miejscu i robie dobrą robotę. To wyciąga mnie rano z łóżka i daje poczucie spełnienia.

Jak zaczynasz dzień jako Trener Personalny?

Mam kilka tzw. „non-negotiables”.

W obecnej sytuacji pt „Lockdown 2.0” poranki wyglądają identycznie: duża szklanka wody, pyszna kawa, poranne mobility i sesje online z klientami. W warunkach kiedy dni rozpoczynam o 5.30 rano jest czas na kawę a poranną gimnastyką jest 30 minutowy spacer do pracy. Nie jestem w stanie przyspieszyć rozpoczęcia dnia po poprzednim, zakończonym często po 21.  A mogłoby się wydawać, że trenerzy personalni to maszyny na baterie!

Jak kończysz dzień?

Feet up! Moje dni bywają bardzo długie. Pożywna kolacja, rozmowy z partnerem, Netflix albo książka, zależy od dnia i poziomu energii. Zdarza się, że stać mnie już tylko na prysznic, przygotowanie się na kolejny dzień  i wjazd pod kołdrę. Pracuję fizycznie, dodatkowo podczas intensywnych programów treningowych te baterie kończą się przed zakończeniem dnia i wtedy rozpaczliwie czekam na weekend. Gdzie jako osoba kochająca akcje, szukam nowych aktywnych wyzwań. Kiedyś się w końcu wyśpię.

trener personalny

Co według Ciebie oznacza dbanie o siebie?

Uważam, że higiena to temat mocno złożony. Nie jesteśmy tylko ciałem, albo tylko duszą. Głowa w temacie higieny jest graczem numer jeden, i to jest to narzędzie, od którego polecałabym rozpocząć działania w celu zadbania o siebie.

Dużo się mówi o energii, wiem też, że sporo osób nie uznaje takiego pojęcia. Ja w to mocno wierzę.

Kontrolowanie swoich emocji, ich inwestycja w to co nas rozwija, jest kluczowe dla zdrowia. „Poukładanie” w głowie to nic innego jak akceptacja, zgoda, odrzucenie tego co nam nie służy i wyciągnięcie wniosków z tych najcięższych lekcji. Do póki to się nie stanie, ciągle będziemy się o coś potykać. Celowo do tej pory nie wspomniałam o ciele. Przykładem są moi podopieczni, gdzie aż 75% z nich, zwróciło się do mnie w celu uzyskania pomocy przy utracie wagi. Jeśli rozłożymy temat na czynniki pierwsze, to nadwaga wynika z zachwianego bilansu energetycznego. Spożywanie większej ilości kalorii niż wymaga tego nasze ciało i aktywność. Teraz, dlaczego tak się dzieje? Najczęściej jest to kwestia niezdrowej relacji z jedzeniem. Zajadamy stres, ból, smutek nawet nude. Nie jest to nic odkrywczego, ale to pokazuje jak złożona jest praca na moim stanowisku. Ja chcę pomóc tej osobie, ale nie zrobię tego poprzez przysiady czy rozpiskę żywieniową. Muszę wesprzeć ją narzędziem, które umożliwi jej długotrwałą zmianę.

Od niedawna do programów treningowych wprowadziłam czytanie książek. Polecam jedynie te, przez które sama przebrnęłam w celu poprawy jakości swojego życia. Wierzę, że każdy jest inny i mamy prawo do wyboru rozwiązań, które służą naszemu zdrowiu.Ja odnalazłam szczęście w aktywności fizycznej, obecnie jest to trening siłowy ze względu na to jak cudownie temperuje moją wole walki i dyscyplinę. Regularne spacery na powietrzu w otoczeniu zieleni są moją medytacją. Jestem największym fanem jedzenia i dobrego wina, dlatego też załączę ten aspekt do dbania o siebie. Życie nie polega na odmawianiu sobie wszystkiego bo weganizm jest modny, i rozmiar 36 jest jedynym słusznym. Wszystko w umiarze i zgodzie ze sobą.

Jakie korzyści czerpiesz ze sportu?

Sport daje mi poczucie równowagi. Jest on dla mojego ciała niezbędny. Kontuzje z dzieciństwa wracają, za każdym razem gdy wypadam z rytmu treningowego. Wtedy powrót do podstaw to lekcja pokory i cierpliwości.  W ostatnich miesiącach podeszłam do najcięższego programu treningowego, w swoim życiu. Mogę to śmiało powiedzieć, gdyż wymagał on nie tylko dyscypliny w kwestii żywienia, ale też odpoczynku i samozaparcia co przy mojej profesji mogłoby się wydawać idealnym połączeniem. Bywały dni gdzie moje ciało ewidentnie nie czuło tego, ale w końcu dało się przekonać, że „będzie fajnie”, i na koniec była ta radość. Sport uczy pokory, cierpliwości, znajdowania motywacji tam gdzie jej nie ma, poznawania oraz akceptowania swoich słabych strony.

Przesuwanie granic własnych możliwości, tolerancji ale także budowanie wiary w siebie to najlepsze osiągnięcia.

Wysportowana sylwetka i umiejętności to odzwierciedlenie ciężkiej pracy i zaangażowania. W silnych pośladkach nie widzimy tej walki ze zmęczeniem, wymówkami, zwątpieniem. Widzimy tylko efekt końcowy, a sport to przecież paleta kolorów. 
Chciałabym też zaznaczyć, że słabości i kompleksy mamy wszyscy, mniejsze lub większe. Kiedy dojrzewasz do ich identyfikacji, zrozumienia skąd one pochodzą, a w końcu pracy nad nimi –  dzieje się magia. Przychodzi siła dlatego, że w końcu jedyną konkurencją jesteśmy my sami dla siebie. Sport to wspaniałe narzędzie by uwolnić się od negatywnego myślenia, cierpienia i zbudowanie silnego charakteru od podstaw. Jest też czasami ucieczką. Fajniej jednak, a na pewno zdrowiej kiedy podchodzi się do tego z miłością i szacunkiem dla siebie, niżeli nienawiścią.

trener personalny

Jako trener personalny i specjalistka od gimnastyki poporodowej, co uważasz za najistotniejsze w tej kwestii?

Akceptacje. Akceptacja tego, że to nie Ty i Twoje potrzeby są na pierwszym miejscu. Akceptacja tego, że powrót do zdrowia wymaga czasu i pracy. Pracuję z kobietami, które przed ciąża biegały maratony i robiły pełne Triatlony. W ciąży, trening przeszedł z intensywnego na funkcjonalny. Im bardziej zaawansowana ciąża, tym ruch staje się mocniej ograniczony.

Takim kobietom ciężko zaakceptować takie zmiany i ograniczenia, kiedy poświęciły lata na budowanie podejścia w głowie, że „sky is the limit”.

Wróćmy jednak do szerszego grona kobiet, które urodziły zdrowe i szczęśliwe maleństwo. Zapomnijcie o swoim wyglądzie zewnętrznym na chwile. Jeśli Wasz zawód nie wymaga powrotu do formy w kilka miesięcy, to proponuje przekierować uwagę na kwestie zdrowotne.  Ciąża to kontuzja drogie Panie. Niestety, ciało wtedy wymaga czasu i odpowiedniej opieki. W ciąży ciało dostosowuje się do rozwijającego w łonie płodu. Postawa, oddech, krążenie- to wszystko szaleje! W końcu mięśnie dna miednicy i mięśnie głębokie. Dobra wiadomość jest taka, że pierwsze ćwiczenia oddechowe można już wykonywać w minute po porodzie. Oczywiście, jeśli jest to zdrowy poród.

Kolejna dobra wiadomość jest taka, że aktywność w ciąży skraca aktywny poród nawet do 30%, więc jeśli nie ma przeciwwskazań to zachęcam.

Proszę jednak pamietać, że każda kobieta jest inna i nie ma jednego rozwiązania dla wszystkich. Na sam początek zalecam wziąć głęboki oddech, nacieszyć się maleństwem i odpocząć. Jeśli jest możliwość na 5-10 minut dla siebie, to skoncentrować się na ćwiczeniach oddechowych. Zaakceptujcie proszę fakt, że wrócicie do formy. Ale najpierw proszę wróćcie do zdrowia.

Jak można się z Tobą skontaktować?

Prowadzę aktywne profile na social mediach takich jak Facebook „Jay-Fit” i Instagram @jay.fit.uk . Profile prowadzę w języku angielskim, gdyż jest on uniwersalny co jednak nie ogranicza współpracy w żaden sposób.

Poza stroną www.jayfit.net jestem również dostępna pod adresem e-mail anna.jstasiuk@gmail.com .

Do współpracy zapraszam Panie, ale także odważnych Panów. 

trener personalny
guest
7 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Justyna
Justyna
10 miesięcy temu

Jestem z Wami wspaniałe Kobiety

Ola
Admin
Ola
10 miesięcy temu
Reply to  Justyna

Dzięki! W grupie siła! <3

Last edited 10 miesięcy temu by Ola
Agata
Agata
10 miesięcy temu

Ciekawie! Aż mam ochotę samej zrobić trening zamiast zajrzeć do lodówki.

Ola
Admin
Ola
10 miesięcy temu
Reply to  Agata

Nas Ania też mocno zmotywowała. Razem raźniej 😀 A lodówki zamykamy na klucz 😀

Kasia
Kasia
10 miesięcy temu

Życie rzuca nas często na głęboką wodę, na szczęście często wychodzimy z tego silniejsi – niczym Feniks z popiołów. Aniu, cieszę się, że Tobie się udało i że swoją dobrą energię przekazujesz dalej. Wsparcie kobiet po porodzie jest bardzo ważne, super więc, że idziesz w tym kierunku. Powiedziałam to ja, młoda mama 😉

Agnieszka
Agnieszka
10 miesięcy temu

Świetny artykuł! Sama, jakobmloda mama zmagam się „problemami” po ciąży. Niestety nie wielu jest w Polsce trenerów, którzy znają się na temacie. Ogólnie uważam, ze temat jest słabo znany i nie wiele się o tym mówi… fajnie, ze są ambitne osoby które rozwijają się, moim zdaniem, w praktycznych kierunkach. Wróżę wiele klientek 🙂 natomiast historia Ani, trochę jak z bajki ❤️ Kibicuje!

Ola
Admin
Ola
10 miesięcy temu
Reply to  Agnieszka

Sama do tej pory nawet nie wiedziałam, że jest taka specjalizacja- poporodowa. Pewnie gdybym wiedziała o tym 2 lata temu, też szukałabym pomocy. My też Ani kibicujemy i trzymamy kciuki <3