Instagram to dla mnie taki czasoumilacz.

Pamiętam jak dziś, kiedy założyłam swoje konto, ale kompletnie wtedy nie widziałam jak powinnam je obsługiwać. To był początek tej platformy w Polsce, wtedy jeszcze nie była wykupiona przez Facebooka. Wrzucałam zdjęcia, bez podpisów, wszystkie, które wydawały mi się interesujące i nawet nie wiedziałam, że widzą je ludzie z całego świata. Brzmi to irracjonalnie, ale nie wiedziałam, że mój profil może być albo prywatny albo publiczny. Byłam przekonana, że w momencie założenia konta jest to mój, że tak powiem „wirtualny album ze zdjęciami”. Zdjęcia były różnej jakości, różnej tematyki.

instagram

Prawda, że świetne? 😉 Rok 2013, to był czas kiedy pracowałam jeszcze jako baristka. Jak widzicie nie ma tu nawet hasztagów. O nich dowiedziałam się z komentarza mojego Karola siostry. Dlaczego nie dodajesz hasztagów? Zapytała. Ale czym są hasztagi?! Zorientowałam się w temacie i okazało się, że są całkiem istotne w prowadzeniu konta, pod warunkiem, że ma być ono publiczne. Zaczęłam zatem publikować odpowiednio podpisane i oznaczone zdjęcia, chociaż nie miałam w tym żadnego celu. Po prostu Instagram wydał mi się ciekawą platformą, a ja jestem typowym wzrokowcem i na dodatek lubię ładne zdjęcia. I w tym momencie Facebook spadł na drugą pozycję.

Przez te siedem lat, Instagram przeszedł wiele aktualizacji i zmian, stał się również mocno biznesową platformą.

Moim skromnym zdaniem, to jeden z lepszych kanałów do sprzedaży na chwilę obecną.

Lubie oglądać ładne kobiety, lubię słuchać ciekawych poleceń produktowych- chociaż zdaje sobie sprawę, że duża większość z nich jest typową reklamą, nie osobistym doświadczeniem. Lubie oglądać zdjęcia z różnych miejsc na świecie, a jeszcze bardziej przeglądać storki osób, które aktualnie podróżują, a ja siedzę na czterech literach w domu. Nie, nie denerwuje mnie to, że ktoś jest na wakacjach, a ja nie. Powiedziałabym nawet, że to mnie motywuje i inspiruje do zaplanowania naszego urlopu.

Dzięki Instagramowi odkryłam wiele różnych i ciekawych marek odzieżowych i kosmetycznych, nauczyłam się kręcić loki prostownicą i to on zainspirował mnie do zrobienia sobie tatuaży. Kupiłam też kilka produktów, które były regularnie polecane przez blogerki, aktorki, piosenkarki, influancerki, modelki. Oto kilka z nich:

Pranamat ECO

Mata do masażu, wyposażona w specjalne igiełki, które działają na zasadzie akupresury. Pierwsze podejścia tylko i wyłącznie w koszulce, dopiero za czwartym razem odważyłam się położyć bez odzieży. Zaleca się spędzenie na macie ok 15 minut, w tym dwie pierwsze ciągną się w nieskończoność, a w głowie wciąż powtarza się komunikat- „WSTAŃ Z TEGO, UCIEKAJ, BOOOŻE JAK BOLI!”, kolejne to absolutne rozluźnienie, fala ciepła, która przepełnia całe ciało i błogi relaks. Muszę powrócić do regularności, bo naprawdę pomagała na ciągły ból pleców, szczególnie odcinka piersiowego i niesamowicie rozluźniała okolicę lędźwiową.

Co istotne- skuteczność maty została potwierdzona badaniami klinicznymi.

instagram

Sundose

Czyli suplementacja. Spersonalizowany produkt, który na podstawie kwestionariusza wydziela Ci odpowiednią i potrzebną dawkę różnych witamin, w tym witaminę D. Wygodne i zgrabne opakowanie, a w nim 30 saszetek (na cały miesiąc). I tak jak zobaczyłam ten produkt i byłam nim zachwycona, tak po czasie emocje trochę opadły. Kilka dni po rozpoczęciu suplementacji postanowiliśmy rodzinnie przebadać się prawie na wszystko. Okazało się, że witaminę E mam w normie, minerały takie jak wapń, żelazo, cynk, potas i magnez również. Te wszystkie składniki znajdowały się w moim Sundose. Nie są to dawki, które mogłyby spowodować jakiekolwiek przedawkowanie po miesiącu suplementacji, ale polecam wszystkim najpierw wykonać badania, a dopiero później ustalać skład swoich roztworów. Ps. mimo witaminy D w składzie, pamiętajcie, że prawdopodobnie jej zawartość zawsze będzie zbyt niska by suplementować ją tylko w taki sposób.

instagram

Dres Ninja/ Roger Publishing

Zbierałam się już kilka miesięcy, ale fenomenem tego sklepu jest fakt, że po 10 minutach od dostawy wszystko jest wykupione. WOW, prawda? I nie są to dostawy w setkach, a w tysiącach sztuk. W warunkach domowych, pracując w większości zdalnie stawiam na wygodę. Czyli dres i brak makeupu. No i ten dres to totalny SZTOS, a uwierzcie, już ich w swoim życiu trochę przerobiłam. Brak pasków, ozdób sprawia, że spokojnie możesz w nim wyjść na zakupy, po dziecko do przedszkola czy nawet na kawę do kawiarni. Skład: 89% bawełna, 11% elastan- jest w porządku.

Cellublue

Zdecydowałam się, bo była fajna promocja z okazji Black Friday, a niestety gdzieś ten cellulit zaczął się pojawiać. Widziałam regularnie relacje z tym produktem i jestem ciekawa rezultatów przy regularnym stosowaniu. Paczka dopiero idzie, więc na opinie musicie chwilę poczekać, ale na pewno za jakiś czas coś Wam o tym tu napiszę.

HighSmile

Kiedyś już wybielałam zęby w warunkach domowych, było to jakieś 8-9 lat temu. Wtedy były dostępne w Rossmanie paski ze specjalnym żelem, które nakładało się raz dziennie na pół godziny przez cały tydzień. Efekt był świetny, długo długo cieszyłam się pięknymi białymi zębami i muszę zaznaczyć, że nie zniszczyły szkliwa, nie miałam żadnych efektów ubocznych. Niestety jednak ten produkt od kilku lat jest już niedostępny.

W marcu kupiłam zestaw wybielający HighSmile. Sposób użycia jest łatwy: nakładkę smarujesz specjalnym żelem, umieszczasz w jamie ustnej i świecisz lampą LED. Efekt był okej, ale spodziewałam się takiej super bieli jak w przypadku pasków o których wspomniałam. Być może taką kurację należy powtórzyć by efekt był spektakularny. W każdym razie tutaj też nie odczułam żadnych efektów ubocznych, oprócz ślinienia się w trakcie samego zabiegu 😀

instagram

Instagram

To potęga. Tylko trzeba mieć dystans i stąpać twardo po ziemi. Pamiętajcie, że to co tam widzicie to szczegół, przerysowana często treść, podkręcona i umieszczana po to żebyś kupiła, po to żebyś chciała wyglądać jak ta dziewczyna, po to żebyś się od niego uzależniła.

Wydaje mi się, że znaczna większość ludzi woli oglądać niż czytać. To takie już nasze pójście na łatwiznę. Być może zdecydowanie lepiej wszystko się sprzedaje bo odbiorca widzi. Dlatego też uważam, że tam łatwiej jest sprzedać produkt niż na tablicy Facebooka, która często jest zalana większą ilością tekstu niż obrazków/ zdjęć.

A Wy co kupiliście przez reklamę na Instagramie? Nie mam na myśli reklam, które przewijają się pomiędzy relacjami w formie sponsorowanych. Tylko takie, na których jakaś obserwowana przez Was osoba- aktorka, piosenkarka, modelka, influancerka, blogerka polecała coś, dawała kodzik itp.?

guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Joanna
Joanna
10 miesięcy temu

No to powiem szczerze, że nigdy nie kupiłam nic skuszona reklamą na Instagramie lub Facebooku… Ja po prostu chyba nigdy nie byłam typem osoby, która musi mieć natychmiast wszystko co jest trendy!

http://www.readmynewblog.wordpress.com

Last edited 10 miesięcy temu by Joanna
monica_on_run
monica_on_run
9 miesięcy temu

matę dostałam bo akurat współpracowałam z ta firmą 9sama pewnie bym jej nie kupiła, bo dla mnie za droga) sudose raz wygrałam – pewnie bede ja kupowac (choć cena dosc sporA) gdy tylko wyjdzie sie z domu bo na razie home office, zero wyjscia itd.
‚za to kupiłam sporo ciuchów z gym hero i gymglamour i uwielbiam te ciuchy.
kupuje sporo książek i kosmetyków z polecenia i rzeczy dla psa (szelki kupiłam bo gdzies je widziałam na insta)